prywatne mysli w swerze publicznej/ die private Gedanken im öffentlichen Raum

20 lipca,
Lato,
Wreszcie słoneczne dni,
Zgniłe grzyby w lesie wskazują na dużą ilość wody, która spadła z nieba w ostatnim czasie.
U nas nie było pływających samochodów, ofiar śmiertelnych, zniszczonych domów….
Nareszcie słońce, z nosa cieknie, ciepłe wilgotne oczy swędzą.
Nieprzyjemny dzień mimo wspaniałej pogody i warunków bytowych.

W pokoju dziecięcym stoi akwarium.
Wszechświat ograniczony przez szkło. Życie ze wszystkimi jego okrucieństwami.
Dzisiejszej nocy rybi rodzice ponownie cieszyli się z licznych narodzin. Nie liczymy ich już. Rodzice ryb są pracowici. Rybie dzieci w każdym wieku skubią płetwy swoich rodziców, aż ich oczy nabierają coraz bardziej mlecznego koloru. Taki ojciec lub matka pływa wtedy blisko dna, walcząc o to, by nie przewrócić się na bok. – Tylko nie pozwolić, by brzuch podryfował do góry…
Rybie dzieci chętnie odwiedzają swoich rodziców i mają okazję posmakować mięknących łusek. Małe rosną coraz większe, duże stają się miększe i bielsze, aż wypływają na powierzchnię wody.

Kochające ręce właścicieli wszechświata unoszą małe ciała na tamten świat, w powietrze.

– Mamo! Ryby żyją tylko po to, aby robić dzieci, a potem umierają, a potem dzieci rosną, aby mieć dzieci, a potem umierają, to trwa i trwa. To nie ma żadnego sensu!“ – powiedział ośmioletni właściciel Ryb.
– „Hmm, chyba tak, życie po prostu chce żyć, co nie? “ – Odpowiedziałam.
– „A ludzie? Po co właściwie ludzie żyją?“-

Syn nie otrzymał odpowiedzi. Sniadanie do szkoly musiało być szybko zapakowane – pośpiech. wygodny wieszak do zawieszania pytań ….


Czy każde pytanie wymaga odpowiedzi?

Stojące nie zapomniane pytanie….

Och, jak nieprzyjemnie! Ten stan niezaspokojenia!!! Straszne! Obrzydliwe!!! fuj!

Proszę nie udzielać więcej odpowiedzi, jest ich zbyt wiele!

Odpowiedzi zatapiają pytania.

20 Juli,

Sommer,

Endlich sonnige Tage,

Verfaulte Pilze im Wald weisen auf die Unmengen an Wasser, was die letzte Zeit von Himmel viel, hin.

Bei uns gab es keine schwimmende Autos, keine Toten, keine zerstörte Häuser…

Endlich Sonne, die Nase läuft, die warme feuchte Augen jucken.

Ein unangenehmer Tag trotz wunderbarer Wetter- und Lebenslage.

Im Kinderzimmer steht ein Aquarium.

Ein, durch Glasscheiben begrenztes Universum. Das Leben mit all seinen Grausamkeiten.

Heute Nacht erfreuten sich wieder die Fischeltern der zahlreichen Geburten. Wir zählen Sie nicht mehr. Die Fischeltern sind Fleißig. Fischkinder jedes Alters knabbern an Elterns Flossen bis deren Augen immer milchiger werden. So ein Vater oder Mutter schwimmt dann nah am Boden, kämpft darum, sich nicht seitlich zu drehen. – bloß dem Bauch nicht erlauben nach Oben abzudriften..

Die Fischkinder besuchen gerne ihre Eltern und kosten ein wenig an den weichwerdenden Schuppen. Die Kleinen werden immer größer, die Großen werden immer weicher und weisser bis sie zur Wasseroberfläche emporsteigen. Die liebende Hände der Universum-Besitzer heben kleines Körper in die andere Welt, in die Luft.

  • Mama! Die Fische leben nur um Kinder zu machen und dann sterben sie, und dann wachsen die Kinder um Kinder zu kriegen und dann sterben sie, es geht immer so weiter. Es macht doch keinen Sinn! – sagte der achtjährige Besitzer der Fische.
  • „Hmm, irgendwie doch, Leben will einfach Leben, oder? “ antwortete ich.
  • Und bei Menschen? Warum leben die Menschen?

Der Sohn bekam keine Antwort. Die Vesper müssten schnell gepackt werden – Guter Hacken um die Frage aufzuhängen…

Braucht jede Frage eine Antwort?

Eine stehende, nicht vergessene Frage…

Oh wie unangenehm! Diese Zustand der Unbefriedigung!!! Furchtbar! Eklig!!! Pfui!

Bitte keine Antworten mehr,, es gibt zu viele!

Antworten überschwemmen die Fragen.

Schreibe einen Kommentar

Deine E-Mail-Adresse wird nicht veröffentlicht. Erforderliche Felder sind mit * markiert.